
Jarota Jarocin rozpoczęła od porażki sezon 2024/25. Gracze trenera Pawła Krysia ulegli ekipie z Gniezna 0:6. Sobotnie spotkanie podsumował szkoleniowiec JKS-u.
Jarociniacy wrócili na tarczy z Gniezna, ale trzy kwadransy gry nie zapowiadały wysokiej wygranej gospodarzy. Tak też ocenił pierwszą połowę trener Jaroty Jarocin. – Od pierwszego gwizdka sędziego graliśmy to, co sobie nakreśliliśmy w odprawie przedmeczowej. Cieszę się, że mieliśmy swoje momenty, gdzie były szanse na wyrównanie. Co prawda pierwszą bramkę straciliśmy po pięknym trafieniu, ale z drugiej strony trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że nie powinniśmy pozwolić na to, aby Adam Konieczny oddał taki strzał. Niestety zabrakło agresji nam agresji, przyznał 36-letni Paweł Kryś.
Co się zatem stało po zmianie stron ? – Kolejne stracone bramki możemy przypisać tylko i wyłącznie sobie. W obronie wyczynialiśmy dziwne rzeczy, a rywale to w stu procentach wykorzystali. Mieszko ma mocny zespół i będzie jednym z faworytów do awansu. Nam pozostaje przepracować kolejny tydzień i pokazać w domowym spotkaniu z Ostrovią, że druga połowa w pierwszej stolicy była wypadkiem przy pracy, zakończył trener jarocińskiej ekipy.