
To był mecz trzymający w napięciu do ostatnich sekund. Ostatecznie obie ekipy musiały zadowolić się remisem. Pojedynek z Polonią Marcinki ocenili Paweł Kryś, Miłosz Kowalski i Krzysztof Czabański.
Paweł Kryś (trener Jaroty Jarocin):
– Ten mecz można podzielić na dwie połowy. W pierwszej mój zespół został w szatni. Nie tworzyliśmy sytuacji, bardzo słabo biegaliśmy i baliśmy się grać w piłkę. Na pewno wpływ na to miała otoczka całego spotkania. W przerwie w szatni padło dużo mocnych słów i reakcja była bardzo dobra – udało się odrobić straty. Niedosyt co do wyniku oczywiście jest, ale trzeba ten punkt szanować, bo często bywało tak, że mecze, w których mocno walczyliśmy, kończyły się dla nas bez punktów. To jedno oczko może być jednak ważne w końcowym rozrachunku. Musimy teraz utrzymać chłodną głowę oraz pokazać jak najlepszą grę w kolejnych spotkaniach.
Miłosz Kowalski (napastnik Jaroty Jarocin):
– Na wstępie chciałbym podziękować wszystkim kibicom za wsparcie i za to, że nie zwątpili w nas nawet przy wyniku 0:2. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu poniżej jakichkolwiek oczekiwań i niestety straty, które popełnialiśmy, musiały przynieść efekt w postaci bramek dla przeciwnika. Jestem dumny z postawy naszej drużyny, ponieważ na drugą połowę wyszliśmy bardzo zdeterminowani. Było widać u każdego pełne zaangażowanie oraz ogromną chęć wywalczenia punktów. Myślę, że ten punkt w końcowym rozrachunku będzie bardzo ważny i trzeba go szanować.
Krzysztof Czabański (obrońca Jaroty Jarocin):
– Na początku meczu daliśmy się zdominować zespołowi z Kępna. Było widać w naszej drużynie presję osiągnięcia dobrego wyniku, która trochę paraliżowała naszą grę, a przeciwnik dobrze to wykorzystał. W przerwie padło kilka mocnych słów, które przyniosły zamierzony efekt. W naszej ekipie drzemie duży potencjał. Musimy być w pełni skoncentrowani na każdym najbliższym meczu, a wtedy nasz cel zostanie osiągnięty.